Niebo całkowicie się sciemniło i zaczęło padać. Niebo przecięła błyskawica, na szczęście szybko weszliśmy do chaty i osuszyliśmy się.
- Jesteś mi winien nową parę spodni. - uśmiechnęłam się i usiadłam na spróchaniałej ławce. Po chwili zawaliła się i spadłam na podłogę. Zaśmiałam się cicho. - Auć.
- Jasne, dam ci tyle spodni ile będziesz chciała ubrać naraz.- uśmiechnął się.
Położyłam się na sianie. Było tutaj ciepło i przyjemnie. Chętnie bym tu zamieszkała ale... Potężny grzmot wstrząsnął lasem. Schowłam się w kącie.
- Boisz się burzy? - zapytał Len z lekkim uśmieszkiem.
- To wiąże się z pewną historią z mojego dzieciństwa. - posmutniałam.
- Aha, przepraszam. Nie wiedziałem. - spuścił głowę.
- Nie to nie twoja wina. Masz prawo wiedzieć.
- Jak chcesz to mów ulży nam wszystkim. - uśmiechnął się do mnie ciepło.
- Zbyt wiele z tego nie pamiętam. Cały czas byłam poddawana eksperymentom, a byłam wtedy pod narkozą.
- Ja też nie miałem najlepiej. Ale tobie wspólczuję.
- Zmieńmy temat. -szepnęła. - Przed chwilą weszłam w twój umysł. Mam podejrzenie że, ach, jakby to powiedzieć. Mam z tobą dziwną więź. Gdy byłam mała łączyłam się z innymi ale przeżywałam to normalnie. W twoim przypadku jest inaczej. Jestem ciekawa dlaczego tak się stało.
< Len :b Nie jest to może wybitne arcydzieło ale coś jest xd>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz