czwartek, 17 kwietnia 2014

Od Amayi

Obserwacja terenu z wysokiego muru, była łatwą sprawą. Zwłaszcza dla zwinnego kota. Słońce powoli zachodziło, a chmury zmieniały kolor. Widziałam jak ludzie podróżują szarą ulicą. Wstałam i rozciągnęłam się. Zdecydowanie, poczułam się głodna. Z chęcią zjadłabym nawet trującą mysz. Cofnęłam się i zeskoczyłam z muru. Szłam teraz uliczką. Zauważyłam iż jakieś dziecko za mną idzie.
-Kotiek! Mama kotiek! -wykrzyknęło szczęśliwie.
Ja przyspieszyłam kroku. Ach młoda istoto, gdybyś była taka jak ja pewnie współczułabyś każdemu zwierzakowi na tej ulicy. Skręciłam w bok, omijając policjanta. Patrzył się na mnie z podejrzaniem. Nagle zaczęłam biec, a on za mną!
-To jeden z tych dziwolągów!-krzyknął do małego radyjka.- Zbierzcie posiłki i złapcie tego sierściucha.
Spanikowałam. Chciało mi się płakać i jednocześnie rzucić się na twarz strażnika, w celu wydłubania gałek ocznych. Wskoczyłam na rynnę, z niej desperacko wdrapałam się (jakimś cudem) na dach. Przemieniłam się w człowieka i położyłam na ziemi. Gonitwa bardzo mnie zmęczyła i poczułam się jeszcze bardziej głodna. Na szczęście byłam bezpieczna. Oczywiście do czasu. Kątem oka zauważyłam zwierzęcą sylwetką kilka metrów ode mnie. Kto to był i czego chciał?

< Ktoś? >


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz