wtorek, 29 kwietnia 2014

Od Lena - CD Amayi

Otworzyłem usta by coś powiedzieć, jednak nie było mi to dane bo Amaya postanowiła chlusnąć w moją twarz wodą. Stanąłem na kamienistym dnie; woda sięgała mi bioder. Ja też ochlapałem dziewczynę.
Zaczęliśmy się wzajemnie ochlapywać wodą, a przy tym śmiać jak małe dzieci.
- Masz swoją nagrodę - oznajmiła w końcu Amaya.
- Mogła być lepsza - stwierdziłem z przekąsem.
- Jesteś chciwy - odparła z uśmiechem dziewczyna.
- Każdy taki jest - też się uśmiechnąłem.
Zawiał zimny wiatr.
- Wyjdźmy już, bo zimno - powiedziała dziewczyna. Skinąłem głową i wyszliśmy na brzeg. Niestety nie mięliśmy się czym wytrzeć i musieliśmy wrócić do chatki Sachiko cali mokrzy.
- Jak znajdziemy chatkę? - spytała kotka.
- Dojdźmy do kliffu, tam znajdziemy nasze ślady.
Ruszyliśmy do ścieżki prowadzącej na kliff. Tam szybko znaleźliśmy trop i wróciliśmy po nim do chatki.
<Amaya? Wybacz, że krótkie... Weny wciąż brak i brak ;__;>

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Od Amayi - CD Len

Uśmiechnęłam się lekko, widząc iż chłopak siada obok mnie. Słońce zaczęło przygrzewać przyjemnie, a na niebie zagościły różnokształtne, białe chmurki. Wiatr tańczył cicho, między lasem, a zieloną trawą. Ptaki zaczęły wesoło świergotać, a w dali dało się słyszeć skrzeczące, wołanie bażanta. Taka pogoda dobrze na mnie działała. W dali zauważyłam brązowego zająca, który żuł mozolnie trawę.
- Ścigamy się? - spytałam z uśmiechem na twarzy wskazując na ofiarę przyszłego pościgu.
- A twoje nogi? - spytał Len, wyraźnie zaprzeczając mojemu pomysłowi.
- Mówisz tak bo boisz się przegrać? - spytałam, próbując go rozdrażnić.- O mnie nie musisz się bać, jako kotka czuję się lepiej.
- Zmuszasz mnie? - zakpił, utrzymując uśmiech na twarzy.
- Jak ci się uda, dostaniesz nagrodę - szepnęłam, zbliżając się do niego. Po chwili wstałam, dosyć nieporadnie i zamieniłam się w kotkę. Zamruczałam i rozciągnęłam się. Kilka sekund później stał obok mnie Len zamieniony w wilka. Ruszyłam zanim, wypowiedzieliśmy "start". Biedny zając, wypluł trawę i zaczął uciekać, co chwilę skakając do góry i skręcając. Znaleźliśmy się w lesie. Len zaczął mnie doganiać, cóż mogłam się tego spodziewać. Co chwilę, jakieś spłoszone przez nas zwierzę, wyrwane ze snu zrywało się do ucieczki. Mech przyjemnie dotykał moich poduszek. Teren stał się górzysty, a zamiast ściółki pojawiły się kamienie. Przed nami pojawił się ogromny głaz, jakby część klifu. Ofiara skoczyła z krawędzi i zniknęła na dole. Rozległ się plusk wody, ale zanim zdążyłam się zorientować co jest na dole, skoczyłam. Len znacznie mnie wyprzedził i wpadliśmy do wody, zmieniając postać. To było dość głębokie jezioro, okryte pałkami i liliami wodnymi. Naszym pluskiem spłoszyliśmy stado kaczek, które wzbiło się w powietrze i zniknęło za horyontem. Wypłynęłamna powierzchnię i zaczęrpnęłam powietrza, przepełnionego słodkim zapachem dojrzewających kwiatów dzikich drzew.
- To gdzie moja nagroda? - usłyszałam wesoły głos Lena.
Obróciłam się i uśmiechnęłam widząc że podpływa do mnie.
- Chciałoby się. - odpowiedziałam z chytrym uśmieszkiem.
<Len? Walcz o nagrodę xd>

sobota, 26 kwietnia 2014

Problemik

W niedzielę może być mały problem ze skontaktowaniem się ze mną gdyż raczej nie będę mogła wstawić Waszych opowiadań.  Powstawiam je jak wrócę czyli około wieczora (o ile oczywiście opowiadania mi wyślecie).
Pozdrawiam
Adminka
Milka215

Od Nessie - CD Hisashi


W pierwszym momencie stałam tam, zbita z tropu i niezdolna do brzmiącej choć odrobinę logicznie odpowiedzi. Gdy jednak wilk zniknął z mojego pola widzenia, poczułam niewytłumaczalną chęć zatrzymania go. Zaczęłam biec w jego ślady i znalazłam... Ale Hisashi był już człowiekiem. Jakoś trudniej mówiło mi się do niego pod tą postacią.
- Zostań... - powiedziałam rozpaczliwie.
- Dlaczego nagle chcesz mnie zatrzymać? - spytał obojętnym tonem.
- No właśnie. Dlaczego? - zapytałam cicho sama siebie, głośno wyjawiając swoje myśli.
- Co? To ja się pytam. - odparł, lekko rozbawiony.
- Nie, bo ja chciałam... Nieważne.,,
- Już się za mną stęskniłaś?
- N-nie, wcale nie! - wykrzyknęłam, w duchu karcąc się za tę chwilę słabości. - Po prostu nie chcę być sama. Chciałabym żebyś został, nawet jeśli byłbyś kimś innym.
- Czyli równie dobrze mogę sobie pójść?
- Nie. Zaczekaj. Ja... się boję.
< Hisashi? Zostań! ^^ >

Od Lena - CD Amayi

Po zjedzeniu zaproponowałem pomoc przy myciu talerzy, jednak Sachiko powiedziała, że da sobie radę. Wzruszyłem ramionami i wyszedłem na werandę. Zobaczyłem Amayę siedzącą w bujnej trawie i dmuchając w dmuchawce. Ich nasiona leciały razem z wiatrem do lasu. Uśmiechnąłem się. Wiatr zawiał mocniej i włosy dziewczyny uniosły się.
Kotka wstała i zaczęła się kręcić, a lekka halka - w którą wcześniej się przebrała - powiewała cicho szeleszcząc.
- Tu jest pięknie - powiedziała cicho, a ja to usłyszałem tylko dzięki wiejącemu we mnie wiatrowi. Musiałem się z nią zgodzić. Przepięknie i spokojnie. Aż nie mogę uwierzyć, że kilka dni temu o mało nie zginąłem.
Odruchowo na samą myśl o zacieśniającym się sznurze pogładziłem szyję. Wciąż pozostawał na mniej lekki ślad twardej liny.
Podszedłem do dziewczyny i też usiadłem w trawie.
<Amayo? Naprawdę cierpię na brak weny ;/ >

Od Amayi CD Len


- Len? - szepnęłam, zaciskając dłoń w pięść.
- Tak? Coś się stało? - spytał, nadal się uśmiechając.
Chciał mi poprawić humor, ale chętnie znowu bym się popłakałam.
- Ona jest taka... jak my - szepnęłam cicho.- Tylko, że nie zamienia się w ssaka. Bardzo mnie to martwi, bo jest gołębicą.
- To dlatego nam pomogła?
- Nie tylko. Ją też skrzywdzili. Zabili jej rodziców, bo nie chcieli pracować z półludźmi.
- Biedna dziewczyna... Zastanawiam się jak ona przeżyła, tak długo. Oczywiście mogła zamieniać się w ptaka ale nie mogła nim być przez cały czas.
Sachiko przyszła z pękniętą tacą. Na czterech talerzach błyszczały usmażone rybie łuski. Skosztowałam kawałka i uznałam, że dziewczynka gotuje o wiele lepiej niż ja. Jeden talerz położyła na ziemi, a Maruu rzucił się do jedzenia. Po zjedzeniu wyszłam odetchnąć świeżym powietrzem. Było dosyć mroźno, jak na tę porę roku. Wiatr uderzył przyjemnie w moje szare włosy. Jakoś zrobiło mi się przykro. Kiedyś, zanim zaczęto na mnie eksperymentować, moje oczy były soczysto zielone, jak wiosenna trawa,a włosy czarne niczym heban. Czasem żałowałam, że urodziłam się półczłowiekiem. Pewnie moja historia i całe życie potoczyło się by inaczej. Ale nie powinnam już o tym myśleć. Jedyną przyjemną rzeczą było spotkanie Lena, bo te "nasze" inne przygody, chętnie usunęłabym z pamięci. Dobra dość. Już o tym nie myślę.
<Len? ;p>

Od Lena - CD Amayi

Obudziły mnie odgłosy rozmowy. Otwarłem oczy i zobaczyłem jak Amaya rozmawia z Sachiko. Uśmiechnąłem się.
- Dzień dobry - przywitałem się przeciągając.
- Len  już wstał! - powiedziała Sachiko i pobiegła z Maruu do kuchni. - Zrobię śniadanie.
Amaya i ja z uśmiechem się zgodziliśmy. Jednak po chwili uśmiech Amayi nieco zbladł.
- Wszystko gra? - spytałem dziewczyny.
- Len... Czy możemy czuć się tu bezpieczni?
- Dziś postaram poszukać jakiegoś miejsca, gdzie moglibyśmy się schronić - powiedziałem z poważną miną.
- A ta chatka? - zdziwiła się Amaya.
- Już się dowiedzieli, że tam mieszkaliśmy i ją spalili. Zostały tylko zgliszcza.
Amaya posmutniała.
- Nie możemy tu za długo zostać, bo nas znajdą, a  w tedy mogą zrobić też coś złego jej - wskazała głową na wesołą Sachiko.
- Wiem. Dlatego postaram się jak najszybciej znaleźć jakieś w miarę bezpieczne miejsce.
Uśmiechnąłem się próbując rozweselić dziewczynę.
<Amaya? Brak weny T.T>