poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Od Amayi CD Len

- Len, ja się boję.. - szepnęłam patrząc się mu w oczy.
- Nie masz czego - uśmiechnął się.- Jestem przy tobie. I zawsze będę.
- Obiecaj mi to- szepnęłam przez łzy.- Obiecaj, że zawsze będziesz przy mnie.
Len zawahał się.
- Obiecuję.
Wiedziałam że nie mogę być tego pewna. Zawsze coś może się coś popsuć i wtedy nie będzie odwrotu. Czuję, że wszyscy podobni do nas, są skazani na zagładę. Zrobiło się późno i położyliśmy się spać. Prosiłam, wręcz nalegałam by spał blisko mnie. Po kiku minutach bezsensownego myślenia , o tym czy spełnię się w roli dziewczyny, zasnęłam. Rano Len wyruszył do miasta. Miałam więcej czasu by zacząć ćwiczyć obolałe mięśnie. Samo wyjście z domu okazało się syzyfową pracą. Na początku ściągnęłam bandaże by zobaczyć jak zrosła się rana. Nadal była otwarta, a skrzepnięta krew zasłaniała dziure powstałą bo naboju. Podciągnęłam się na najniższej gałęzi. Udało mi się utrzymać równowagę, gdyby nie to iż kora pękła. Spadłam na trawę i poczułam się jeszcze gorzej. Otarłam pot z czoła, gdy przedemną stanęła niedźwiedzica, obnażając białe kły.
- Szlak! - przestraszyłam się i zakryłam twarz ręką.
Widocznie drapieżnik wyczuł krew, rannej zdobyczy. Z trudem i bólem zamieniłam się w kotkę. Syknęłam, a gdy tylko zbliżyła swój brązowy pysk, drasnęłam ją w nos. Samica odsunęła się liżąc rankę. Coś dziwnego stało się w tej chwili i to nie był zezłoszczony ryk drapieżnika. Czułam je. Czułam swoje nogi! Wdrapałam się na drzewo, zanim misiek zdążyl zadać mi cios łapą. Po godzinie samica odeszła wyraźne zdruzgotana. Gdy tylko zeszłam na dół, zauważyłam Lena. Pobiegłam do niego i łasiłam się o jego nogi. Chłopak był zaskoczony.
- Mraaaau- zamruczałam, po czym zamieniłam się w dziewczynę.
Spadłam w jego ramiona. Ten tylko się uśmiechnął. Oczywiście od razu zaczęłam mu to wszystko tłumaczyć.
<Len <3 dawaj ^^>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz