sobota, 26 kwietnia 2014

Od Amayi - CD Len

Poczułam się o wiele lepiej po tej drzemce. Nogi już mnie tak nie piekły jak wcześniej. Zastanawiałam się jaka maść czyni takie cuda. Na zewnątrz było ciemno, widać obudziłam się przed ranem. Zastanawiałam się gdzie podziewa się Len. Ach no tak... pewnie śpi. W końcu jest środek nocy, co nie? Otworzyły się drzwi i do pokoju weszła uśmiechnięta dziewczynka.
- O, już nie śpisz? - spytała cicho.- Nie martw się, przyszłam tylko sprawdzić czy lepiej się czujesz?
- Aa, Len? Gdzie on jest? - spytałam cicho.
- Zasnął na fotelu, chyba musiał być bardzo zmęczony. Maruu razem z nim - uśmiechnęła się szeroko. - A tak po za tym, nie znam twojego imienia. Ja jestem Sachiko.
- Amaya, posłuchaj dlaczego zdecydowałaś się nam pomóc? - spytałam po chwili.
- Bo, bo... - dziewczynka przestraszyła się tego pytania. Ja natomiast znacznie zdziwiłam. - Ja jestem... taka jak WY... - opuściła głowę nisko i uderzała delikatnie stopą o ścianę.
Skąd ona...
- Czyli? Taka jak MY? - zapytałam i podniosłam się lekko. Podeszłam bliżej, opierając się o ścianę.
Nie spuszczałam oczu z dziewczynki.
- Ja też potrafię to zrobić. Zamienić się. Od razu wiedziałam, że muszę wam pomóc. Zanim tutaj dotarliście gołębie wyćwierkały mi, że zamierzają zabić dwóch... odmieńców. Moja nienawiść do tego idioty, burmistrza, narodziła się gdy moi rodzice odmówili współpracy. Obydwoje byli naukowcami ale nie chcieli robić okropnych eksperymentów, ze względu na swoją córkę. Byli szantażowani, aż w końcu straceni. Od tego momentu staram się pomagać. Maruu, nie jest zwykłym psem. To pies z laboratorium, często poddawany był eksperymentom. Wyczuł, że jesteście inni - jak ja.
Podeszłam do niej bliżej i uklęknęłam przed nią.
- Przykro mi, że te okrutne rządy dosięgły kogoś tak młodego jak ty - powiedziałam jej. Widziałam że jest smutna.- Pokażesz mi jak się zamieniasz?
Sachiko pokiwała lekko głową. Po chwili była już zwierzęciem. Ale nigdy czegoś takiego nie widziałam. Przede mną pojawił się biały i czysty jak łza gołąb. Ta dziewczynka była niezwykła, bo nigdy nie widziałam żeby ktoś zmienił się w ptaka. Wyglądała jak duch, przepięknej białej sukni. Po chwili przybrała ludzką formę, a jej oczy pokryły się łzami.
- Czemu płaczesz? - spytałam cicho i uśmiechnęłam się. Otarłam jej policzek moją dłonią.
- Bo się cieszę, że tu jesteście. Wreszcie mogę poznać kogoś równie "normalnego" - uśmiechnęła się przez łzy i nagle przytuliła mnie.
Gdy obie zeszłyśmy na dół, zauważyłam Lena,który spał opierając się o łokieć. Obok niego leżał na plecach piesek. Co chwilę ruszał tylną łapką, jakby biegł w powietrzu, chcąc dogonić królika.
Usiadłam na fotelu i odetchnęłam głęboko. Czy mogliśmy się czuć tutaj bezpieczni?
< Len? :3>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz