poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Od Lena - CD Amayi

Gdy dziewczyna opowiedziała mi historię o niedźwiedziu spytałem.
- W kociej formie lepiej się czujesz?
- Czuję nogi i mogę nimi ruszać - odparła.
- A tak w ogóle to co ci przyszło do głowy by wychodzić w swoim stanie z chaty?
- Chciałam rozruszać mięśnie - powiedziała dziewczyna spuszczając lekko głowę.
- Rób to tylko gdy jestem w okolicy, gdyż możesz mieć problem z ucieczką.
Amaya kiwnęła głową. Ostrożnie postawiłem ją na trawie. Niepewnie stała, ale stała.
- Trzymać cię za ręce? - zaoferowałem pomoc.
Pokręciła głową.
- Chcę spróbować sama.
Ostrożnie i powoli zaczęła iść. Jednak po kilku krokach przewróciła się. Podszedłem do niej i spojrzałem na nogi.
- Jest już lepiej - stwierdziłem - ale nie idealnie.
- Nigdy nie będzie idealnie - powiedziała Amaya ze smutkiem patrząc na swe nogi.
- Czemu tak uważasz?
- Możliwe, że nigdy nie będę w stanie biegać, i będę musiala chodzić o lasce.
Uśmiechnąłem się.
- Amayo; masz mnie. A ja zawszę będę cię kochać. Na dobre i na złe.
Zapadła chwila ciszy. Nagle sobie coś przypomniałem. Usiadłem na trawie obok niej.
- Czytałem kiedyś książkę. Opowiadała o psie, który w 1/4 był wilkiem. Gdy uciekł spotkał piękną wilczycę. Zostali parą. Niestety pewnego pechowego ranka ryś zaatakował ją i wydrapał oczy. Ale ten pies jej nie pozostawił. Kochał ją tak bardzo, że postanowił jej pomóc. Mimo, iż była ślepa dzięki niemu mogła w pełni funkcjonować. No, jednak prawie gdyż polować nie mogła. Ta książka nosiła tytuł "Szara wilczyca". Bardzo mi się to podobało. I wiesz co? Ja ciebie nigdy nie zostawię. Będę przy tobie zawsze.
<Amayo? Mój monolog... Wybacz, że takie coś; weny nie ma znów ;_;>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz