- Przemieniaj się - rozkazałam. Teichi spojrzał na mnie spode łba, jednak zamienił się w człowieka. Prawie natychmiast jego ubranie przy prawej piersi pokryło się szkarłatem krwi. Z bólu chłopak uklęknął. Kucnęłam obok niego zastanawiając się co robić.
- Ściągaj koszulę - znów się odezwałam. Z niewielkim trudem chłopak to uczynił. Szybko rozerwałam ubranie na 2 mniej więcej tej samej grubości pasy. Jednym z nich mocno obwiązałam Teichi'ego. Drugim zrobiłam to samo, jednak nie lżej.
- Pocisk nie uszkodził głównych narządów - stwierdziłam przyglądając się opatrunkowi. - Straciłej jednak sporo krwi, dlatego przyda ci się odpoczynek.
- Ale nie tu - wtrącił.
- Masz rację. Znasz jakieś w miarę spokojne miejsce? Ja tak.
Nie czekając na odpowiedź pomogłam mu wstać i zaprowadziłam na niewielką polanę.
- Nikt nie zna tej polany - no oprócz ciebie i mnie. Powinniśmy tu być w miarę bezpieczni.
Skierowałam się do sporego namiotu - było to coś na kształt indiańskiego tipi.
- Tutaj możemy być przez jakiś czas.
<Teichi? ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz