niedziela, 20 kwietnia 2014

Od Amayi CD Len

- Piękne te wiśnie - powiedziałam do czarno-białej świnki morskiej bez oka.- Zawsze zakwitają o tej porze roku.
Zwierzak tylko popatrzył się na mnie, po czym zeskoczył z ławeczki i podreptał w stronę lasu.
- Czekaj! Dokąd idziesz? - krzyknęłam głośno.- Nie zostawiaj mnie!

Otworzyłam oczy. Gdzie ja...? Moje ciało było obezwładnione serią zastrzyków znieczulających. Zauważyłam jedynie ścianę i czyjeś plecy.
- Ha-lo? - wymamrotałam ochryple, z wielkim trudem.
Kobieta odwróciła się w moją stronę i zrobiła wielkie oczy. Jej zmarszczone brwi uniosły się, do góry. Zerwała się nagle i zaczęła biec, prawie upadając.
- Ona się... obudzi... - krzyknęła upadając przed kilkoma nieznanymi mi ludźmi i.., czy to Len?!
Nie minęła chwila, a nademną zauważyłam , te piękne błekitne oczy. Tylko jedna osoba takowe posiadała - Len. Starałam się uśmiechnął ale nie dałam rady.
- Jak się czujesz? Boli cię? Chcesz coś do jedzenia? - zasypał mnie pytaniami.
Och nie mogłam odpowiedzieć. Jedyne co zrobiłam to zaczęłam płakać.

Kilka dni później czułam się o niebo lepiej. Mięśnie mojej twarzy, ciała i rąk całkowicie się rozluźniły i powróciły do normy. Jedynie nogi. Ich nie czułam, nawet to sprawdzałam. Poznałam wszystkich którzy mi pomogli, a chyba najbardziej dogadywałam się z małą - Zoe. Lubiłam dzieci, zawsze chciałam mieć gromadkę, ale okoliczności specjalnie na to nie sprzyjają. Po za tym, trudno znaleźć sobie kogoś w tym paskudnym świecie. Jodie nie chciała dopuścić do mnie Lena, ponieważ uważała że muszę odpoczywać. Zoe przyszła do mnie i przytuliłam ją. Usnęłyśmy wtulone w siebie. Poczułam jednak iż ktoś dotyka mnie w ramię. Był to Len, twierdził iż staruszka poszła na zakupy- a raczej poplotkować na targ- więc teraz możemy sobie porozmawiać. Zoe uniosła głowę, gdy odezwał się głos jej ojca:
- Zoe chodź, pomożesz mi- mrugnął do nas okiem. Pewnie nie chciał by nam przeszkadzała. Zanim poszła pocałowałam ją w czoło. Ciekawe co Len miał mi ddo powiedzenia?
<Len, taz sobie porozmawiamy xdd>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz