sobota, 19 kwietnia 2014

Od Lena - CD Amayi

Spojrzałem na Amayę. Rękę przyciskała do piersi i patrzyła na mnie zamglonymi oczami. Kucnąłem obok niej i dłonią przytrzymałem jej policzek.
- Bardzo boli? - spytałem.
Pokręciła przecząco głową.
- Do przeżycia.
- Ale daleko nie pójdziesz - stwierdziłem patrząc na jej rany w nogach. Kule przerwały mięśnie, więc nie było na to szans.
Wziąłem ją na ramiona by zanieść do chaty. Gdy wstawałem usłyszałem za sobą głos.
- No, no. Jednak masz tu przyjaciół.
Na karku poczułem ostrze noża.
- Upiekły mi się 2 pieczenie na 1 ogniu - stwierdził kłusownik. Zagwizdał przeciągle na palcach. Usłyszałem trzepot skrzydeł.
- Gadaj, jakim jesteś zwierzęciem?
- Psowatym - odparłem. - Dokładnie wilkiem.
- Wilki nie są moim głównym celem, co nie znaczy, że daruję ci życie. Burmistrz będzie bardzo zadowolony. A teraz ruszaj się.
Chwycił mnie za kaptur bluzy i skierował w stronę miasta. Zrozumiałem co chciał zrobić. Przywlec nas do miasta i niech burmistrz nami zarządza.

Gdy weszliśmy do miasta wszyscy sie zatrzymywali i patrzyli na nas, jednak nic nie mówili. Nie czułem jak na razie ostrza, ale wiedziałem, że gość jest za mną.
- Będzie dobrze, prawda? - spytała mnie cicho Amaya.
- Tak - odparłem. - Postaram się byś przeżyła.
Nagle przed nami stanął człowiek ubrany w czarny garnitur. Widać było, że lubi pojeść. Obok niego stało kilka innych osób.
- Burmistrzu - powiedział kłusownik. - Oto kot i wilk, których dziś złapałem.
Burmistrz spojrzał na mnie i dziewczynę.
- Widzę, że dziewczyna stawiała opór.
- Nie; chciałem ją jedynie unieruchomić.
Zmarszczyłem brwi. Poczułem jak kłusownik wali mnie w kolana. Upadłem na jedno z nich.
- Okaż należny szacunek swojemu katu - powiedział myśliwy.
W głowie miałem pustkę. Amaya nie mogła chodzić, więc nie ma nawet mowy o jej ucieczce. Nie wiedziałem co robić. Jedynie mocniej zacisnąłem palce.
<Amaya? Co się będzie działo :3?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz