Na drugi dzień czułem się o wiele lepiej. Woda z moich płuc powoli ustępowała z każdym kaszlnięciem. Luka była bardzo troskliwa, zawsze mi pomagała lub starała się spełnić to co chciałem. Kiedy usiadła obok mnie spytała:
- I jak się czujesz.
- Jakoś - uśmiechnąłem się w grymasie bólu. - Lecz narzekać nie mogę. A co do tego zdarzenia dzisiaj, chodzi o twoją nową moc. Co oni ci zrobili?
Luka chwilę w ogóle się nie odzywała. Tylko westchnęła.
- Mówili coś o tym, że ludzie będą mogli posiąść niektóre z naszych mocy, oraz gadali o skutkach ubocznych.
- Mam pewną teorię - odrzekłem po chwili.- Widocznie gdy wpadasz w złość coś musi dziać w twoim umyśle, skoro wybuchasz piorunami.
- Możliwe.
- Czyli na to wychodzi że będziesz gotowała mi obiady - uśmiechnąłem się złośliwie.- Twoja nowa moc jest właśnie po to.
- Haha, co ty wygadujesz. Całkiem zgłupiałeś - zaśmiała się i rzuciła się na mnie dla zabawy.
Zaśmiałem się głośno. Wszystko było dobrze. Jak na razie, oczywiście.
< Luka :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz