- Spokojnie - powiedziałem. - Wszystko jest dobrze. Jesteś bezpieczna i niedługo wydobrzejesz.
Oderwała twarz od mojego ramienia i spojrzała na mnie.
- Nie o to chodzi.
- Cicho - przerwałem. - Jeżeli miałaś jakieś dziwne wizje, to to nie jest prawdą. Uspokój się
- Miałam straszne wizje, Len! - znów po jej policzkach zaczęły cieknąć łzy. - Do tego, mam wrażenie, że ubywają mi wspomnienia! Jedna z najcenniejszych rzeczy jakie posiadam.
- Skoro ja jestem wywoływaczem tych nieprzyjemnych wizji i momentów oddalę się i już mnie nie ujrzysz. Spędź tu tyle czasu ile chcesz. Mnie nie będzie.
Wstałem i skłoniłem się nisko. Nie patrząc na nią odwróciłem się i wyszedłem z chaty.
<Amaya? Coraz gorzej, no...>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz