Wróciłem do chaty. Byłem wściekły. Skoro potrzebuje rozmowy i pomocy mogła mnie poprosić. Teraz jest niebezpieczna. Zbyt niebezpieczna. I tak jej nie zostawię. Kocham ją, z całego serca. Położyłem się na łóżku i wpatrywałem w sufit. Zdenerwowałem się i rzuciłem poduszką w ścianę. Sukin**ty, co oni jej zrobili?! Położyłem się spać, bo nie miałem co do roboty. Rano szukałem, jej lśniących, włosów obok mnie, jednak ich nie było. Postanowiłem wyruszyć, z pustym żołądkiem, jej poszukać. Wybiegłem z domu i chwilę zastanawiałem się, w którą stronę mam wyruszyć, żebym mógł ją odnaleźć. Z pomocą przyszła mi ziemia, która zachowała ślady - człowieka i lisa. Po godzinie ślad wsiąkł w błoto, gdy nagle zauważyłem powalone drzewo.
- Co do...- westchnąłem zdziwiony.
Przeskoczyłem przez konar i mój wzrok wbił się w... leżącą Lukę. Jej włosy splamione były świeżą krwią. Zerwałem się z miejsca,
<Luka ^^ Czo się będzie działo! :D >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz