Podłe paskudne miasto, myślałam. Szłam właśnie uliczką, oddzielającą główny plac od mrocznej części miasta. Niewątpliwie właśnie się zgubiłam. Nagle obok mnie przeszedł policjant, a ja uderzyłam go ramieniem, udając że się przeciągam.
- Ups, sorry... - parsknęłam śmiechem.
- Ach te dzisiejsze małolaty - zatrzymał się i spojrzał na mnie.
- Nie dość, proszę pana, że ja małolata. Ja jeszcze jestem mutantem - krzyknęłam i zamieniłam się w wilka.
Policjant zerwał się z miejsca i wyciągnął pistolet. Zaczął strzelać gdzie popadnie. Okrążyłam go i odcięłam mu głowę. Trochę krwi, błeee... Nie no w sumie ją lubię, ale krew takiej brzydoty. Aż mi ciarki przeszły. Nagle przede mną zauważyła kogoś. Ludzką postać. Przygotowałam miecz, do następnej rzezi, myśląc że dana istota jest strażnikiem.
< Ktoś :3? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz