sobota, 19 kwietnia 2014

Od Lena - CD Amayi

Stanąłem patrząc na Amayię. Po chwili zobaczyłem jak po jej palcach zaczyna lecieć krew, a dziewczyna uklękła. Podszedłem do niej.
- Amaya, co się stało? - spytałem.
Nie przestając kaszleć kotka pokręciła głową.
- Nie dobrze. Trzeba cię stąd zabrać.
Wziąłem ją na ręce i zaniosłem do chaty. Położyłem i dałem się napić świeżej wody. Kaszel ustał, ale tylko nieco.
- D-dziękuję - powiedziała.
- Zacznijmy od przepłukania wszystkiego wodą. Musisz wypić jej dosyć dużo. Mam nadzieję, że to nie przeszkadza?
Pokręciła przecząco głową. Dałem jej do ręki metalowy kubek z wodą.
- Pij małymi łyczkami i spokojnie. Nie ruszaj się stąd i nie dawaj znaku życia, to cię nie znajdą.
A ty? - zdawały pytać się jej oczy.
- Skoczę po kilka rzeczy.
Wyszedłem z chaty uprzednio rozglądając się wokół. Nikogo nie było

W mieście panował ruch i było na swój sposób spokojnie. Biegłem przez zatłoczone ulice i wpadłem do apteki prowadzonej przez mojego przyjaciela. Wiedziałem, że nigdy w życiu mnie nie wyda. Szybko objaśniłem mu całą sytuację na zapleczu sklepu. Akira - bo tak mu było na imię - zastanowił się chwilę.
- Po pierwsze nogi jej zabandażuj - w miejscach gdzie została przez to coś poparzona. Po drugie - wstał z krzesła i podszedł do szafeczki wyciągając mały słoiczek - daj jej to. Po trzecie kilka tych liści wrzuć do wrzątku i każ jej wszystko wypić.
Skinąłem na znak zrozumienia. Zapłaciłem mimo, że Akira protestował. By było szybciej użyłem swej specjalnej mocy - przenikanie przez przedmioty. Dzięki temu zanalazłem się przy dziewczynie szybciej.

Najpierw postawiłem niewielki garnek z wodą na ogniu. Później zabandażowałem jej nogi.
- Być może zostaną blizny - powiedziałem jej gdy skończyłem. Gdy woda się zagotowała wlałem trochę do kubka i wrzuciłem kilka liści.
- Za kilka dni przejdzie - powtórzyłem słowa farmaceuty. - Musisz spokojnie leżeć.
<Amaya? Wybacz że taki, ale weny cały czas nie ma T.T>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz