Zatkało mnie. Poczułam, że serce zaczęło mi bić jeszcze szybciej. Dzięki temu zrozumiałam kilka rzeczy. Ta dziwna więź międy mną a chłopakiem, była spowodowana tym, że mnie kochał. Czułam ten ból dlatego, że i ja go pokochałam. I te wszystkie poświęcenia. Jak ja mogłam tego nie zauważyć.
- Och, Len- szepnęłam kładąc mu moją rękę na policzku.
- Amaya... - odpowiedział.
Przyłożyłam mu palec do ust i uśmiechnęłam się. Przybliżyłam się znacznie do niego i ,gdy tylko zauważyłam że mi pozwala, pocałowałam go. Nie sądziłam, iż mój pierwszy pocałunek odbywać się będzie w takich okolicznościach. Tak chwila nie trwała jednak długo, bo Jodie nam przerwała:
- Musicie iść. Strażnicy miasta wywiesili plakaty gończe, szukają was, a szczególnie ciebie Len. Sądzą, że nie żyjesz i szukają zwłok.
Przestraszyłam się, a chłopak zacisnął mi rękę na swojej dłoni.
- Zoe zna tajne przejście, pod miastem. Można się stąd wydostać ale przejść do miasta już nie. Tam jest zapadnia, a może być mały problem z tobą Amayo.
- Czyli będę musiała zostać?- spytałam ze łzami w oczach, godząc się z prawdą.
- Nie, poradzimy sobie. Obiecuję - rzekł Len i wstał.
- Trzymajcie się blisko dziewczynki, a wtedy będziecie bezpeieczni. Ruszajcie.
- Dziękujemy ci Jodie. Uratowałaś nam życie- rzekł chłopak.
- Nie dziękuj mi ale Bogu. Za to co masz - uśmiechnęła się i spojrzała na mnie.
Len wziął mnie delikatnie na ręce, po czym ruszył za Zoe. Dziewczynka skręciła w uliczkę i znaleźliśmy się niedaleko wejścia do kanalizacji.
<Len, dokończ :3 Słodko>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz