- Nessie. - odpowiedziałam cicho, nie podając nazwiska.
Jednym, płynnym ruchem wstałam z zamiarem jak najszybszego odejścia, ale oczywiście musiałam potknąć się o własne nogi i upaść, na szczęście tym razem nie wylądowałam na chłopaku.
- Może ci pomóc? - zapytał z rozbawieniem.
- Nie, dziękuję! - oświadczyłam może zbyt gwałtownie.
- Spokojnie... Nie bój się mnie tak. Wyglądam aż tak strasznie?
Zmieszałam się. Wcale nie wyglądał strasznie, wręcz przeciwnie.
- Wcale się ciebie nie boję. - zaprzeczyłam, choć niepewny ton mojego głosu nie brzmiał zdecydowanie.
- To dlaczego chcesz wstać sama?
- Bo... No dobrze już...
Nie potrafiłam znaleźć więcej argumentów. Niechętnie chwyciłam jego wyciągniętą dłoń.
- To może ja już sobie pójdę. - oznajmiłam.
Zanim zdążył cokolwiek odpowiedzieć, oddaliłam się, nie patrząc na reakcję chłopaka. I wtedy właśnie uświadomiłam sobie, że nie wiem, jak wrócić do namiotu. Zawahałam się. Nie chciałam prosić go o pomoc w odnalezieniu drogi, ale równocześnie pragnęłam jak najszybciej dojść do suchego, ciepłego miejsca, bo było mi zimno. Westchnęłam ze zrezygnowaniem. Dlaczego nie mogłam napotkać jakiejś dziewczyny?
- Hisashi...? - zawołałam niepewnie.
< Hisashi? :3 >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz