sobota, 19 kwietnia 2014

Od Enomoto

Szłam szybkim krokiem przez główną ulicę miasta. Hałas i rumor przytłaczały mnie i źle się tu czułam. Ale cóż... by żyć trzeba jeść. Weszłam do piekarni. Doszedł mnie zapach świeżego chleba i drożdżówek. Wyjęłam z kieszeni portfel i wyliczyłam odpowiednią kwotę. Stać mnie było na dwie słodkie bułki. Podeszłam do lady i poprosiłam o pieczywo. Pani podała mi, a ja zapłaciłam. Gdy wychodziłam usłyszałam rozmowę sprzedawczyni z drugą panią:
- A słyszałaś, że po mieście znowu kręcą się te dziwolągi?
- Ano, słyszałam, słyszałam. Że jeszcze nic z tym nie zrobili. Strach wyjść, bo jeszcze taki cię zaatakuje.
- Tak, tak. I co w tedy?
Wyszłam. Doskonale wiedziałam kogo mają na myśli mówiąc dziwolągi. Spojrzałam w szarzejące niebo. Będzie padać.
Czyli w mieście są tacy jak ja... Może dobrze by było z takimi się zapoznać? Tylko, że i tak mogę prędzej czy później ich zapomnieć, przez moją amnezię.
Spuściłam głowę i tym razem patrzyłam w chodnik. Zaczęłam iść przed siebie. Nie uszłam daleko gdy na kogoś wpadłam.
<Ktoś? ^^>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz