środa, 23 kwietnia 2014

Od Amayi CD Len

Spojrzałam lekko do góry. Jeden z gości -raczej naukowiec- przypatrywał mi się dokładnie. Po chwili podszedł do siedzącego burmistrza i coś zaczął szeptać. Prezydent miasta skinął głową i odpowiedział cicho "świetny pomysł". Po chwili wstał i uderzył małym srebrnym, widelcem w kieliszek, napełniony po brzegi czerwonym szampanem.
- Drodzy naukowcy! - odezwał się z uśmiechem.- Jesteśmy tutaj by przedyskutować kilka spraw. Jedną z nich jest spalenie lasu, który może być siedliskiem tych paskudnych istot i wyłapanie ich. Następną rzeczą budowa ośrodka badawczego, na terenia spalonego boru. A teraz pragnę państwu zademonstrować jednego z tych mutantów. Została ona złapana przez niejaką wspaniałą kobietę - Mię Nagishi! Pragnę podziękować jej z całego serca. Za chwilę wprowadzimy na scenę jedną z nich i wtedy zobaczycie, jak niebezpieczne mogą byś te stworzenia.
Po chwili usiadł i rozległy się oklaski.
- Ej ty... - powiedział do najbliższego lokaja. Był nim Len.- Powiedz Akiemu by wyprowadził JĄ z sali i przygotował do występu. I ruszaj się.
Zauważyłam jak ten "lokaj" podchodzi do mężczyzny, który mnie tutaj przyprowadził, coś do niego szepcze, po czym odpina mnie od ściany.
- No wstawaj... - warknął na mnie.- A ty już idź to nie przedstawienie!
Wyprowadził mnie z sali i zaprowadził do pokoju. Podał ręcznik i miskę z wodą, bym mogła się wytrzeć. Zawołał po chwili jakąś wytrawnie ubraną kobietę, która przygotowała mi ubranie. Była to czerwono- łososiowa sukienka (podobna do sukienek jakie noszą łyżwiarki figurowe), która świetnia grała z moimi oczyma. Była stosunkowo krótka, co nie podobało mi się. Później mężczyzna wprowadził mnie za kulisy sceny. Obok mnie zauważyłam jakiegoś człowieka, ubranego w garnitur. Wyszedł na środek sceny gdzie był mikrofon i przemówił z uśmiechem:
- Drodzy goście! Dowiedzieli się państwo iż za chwilę odbędzie się pokaz. Proszę o uwagę.
Gdy zszedł ze sceny dosłownie wypchnięto mnie na nią. Słyszałam pogwizdywania i śmiechy.
- No zamieniaj się brzydulo... - syknął mój "opiekun", po czym zagroził, że uderzy mnie batem.
Niestety nie miałam wyjścia. Zamieniłam się w kotkę , a naukowcy i ich rodziny zaczęły coś szeptać: "to niesamowite", " jak ona to zrobiła?" Następnie kazali mi skakać jak jakiejś małpie cyrkowej przez obręcze, a gdy tego nie zrobiłam dostałam batem. Wszyscy śmiali się w niebogłosy, a najabardziej burmistrz. Po skończonym pokazie, wyprowadzili mnie zmęczoną z sali i zamknęli w pokoju. Bankiet jednak nadal trwał i często słyszałam głośne śmiechy i wiwaty. Byłam strasznie głodna, jednak nikt się o mnie nie zatroszczył.
<Len? :3>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz