Nie chciałam go zostawić, więc nie uciekłam. Tym bardziej, że zapewne zgubiłabym się jak poprzednim razem. Wobec dwóch wilków szarpiących się niemal w morderczym uścisku byłam zupełnie bezradna. Przemiana w małego kociątka z pewnością by mi nie pomogła. Moje moce również niewiele tu uczynią, ale wreszcie postanowiłam użyć swej zdolności władania nad wiatrem w celu odepchnięcia złowrogiego wilka tak, żeby nie zranić chłopaka. Skierowałam dłonie przed siebie i zgięłam palce do wewnątrz. Pomiędzy nimi z czystej materii powstała kula wirującego powietrza. Po chwili nieznacznym, lecz precyzyjnym ruchem dłoni nasłałam wiatr na przeciwnika. Cofnął się przerażony, ale nie zdołał uniknąć ataku i za sprawą rozhukanego żywiołu silnie uderzył w najbliższe drzewo, osuwając się na podłoże. Rzucił na mnie zawistne spojrzenie. Hisashi podbiegł do niego, prawdopodobnie z zamiarem zadania ciosu przesądzającego losy walki, ale zanim to zrobił, krzyknęłam:
- Zostaw go! Nie wiesz, co się z nim stało... Zaraz może się podnieść... Uciekajmy. - popatrzałam na niego wyczekująco.
< Hisashi? Zwiewamy? c: >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz