poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Od Nessie


Tego dnia wstałam bardzo wcześnie, jak na mnie. Przetarłam oczy i wychynęłam z namiotu. Było zimno, a do tego zacinał deszcz. Narzuciłam na siebie ciepłą, wełnianą bluzę. Mimo pogody postanowiłam wybrać się na krótki spacer w celu obeznania terenu. Nocowaliśmy w sosnowym zagajniku. Nie groziło nam żadne niebezpieczeństwo - po kilkunastominutowej wędrówce nie dostrzegłam ani śladu potencjalnego przeciwnika. Zawróciłam, w pewnym sensie zadowolona z siebie. Jak na razie spełnianie obowiązków zwiadowcy wychodziło mi całkiem dobrze. Osoby należące do watahy były nawet całkiem miłe, ale jeszcze nie nawiązałam z nikim bliższego kontaktu. Starałam się unikać chłopaków, chociaż nie było to wcale takie łatwe.
Z zamyślenia wyrwało mnie mocne uderzenie. Wpadłam na kogoś i wywróciłam się, a ten ktoś razem ze mną. Podniosłam głowę, po czym z niemałym przerażeniem odkryłam, że na kimś leżę.
< Ktosiu? ^^ >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz