sobota, 19 kwietnia 2014

Od Amayi CD Len

W nocy za żaden skarb nie mogłam spać. Burza, nie chciała dać mi odpocząć, a co gorsza bolałla mnie głowa. Miałam wrażenie że zaraz mi wybuchnie. Usnęłam dopiero nad ranem, a gdy się obudziłam Lena nie było. Przypuszczałam, że wyruszył do miasta. Wybiegłam na zewnątrz. Słońce świeciło w pełnej okazałości a ptaki wesoło ćwierkały. Powietrze było czyste i przejrzyste. Zauważyłamw dali, na polanie, zająca. Czy kot jest w stanie złapać takie zwierzę? Zaraz się przekonamy. Zamieniłam się w kotkę i zaczęłam się skradać. Potencjalna ofiara wyczuła mnie i zaczęła uciekać, a ja za nią. Po chwili las zmienił się w jakieś ponure miejsce. Drzewom brakowało liści, a jak już je miały, to dziwnie zwęglone. Dotknęłam pnia, a na mojej sierści odbiła się czarna sadza.
- Co się tutaj dzieje?- spytałam samą siebie.
Poczułam nieprzyjemny swąd i zaczęłam kaszleć. Oczy zaczęły mi łzawić. Szłam przed siebie, gdy zauważyłam palącą się polanę. Po niej chodzili dziwnie ubrani ludzie trzymając butle ze znakiem radioaktywnego płynu. Mieli maski gazowe i skafandry, a niebieskie niebo, przykryła piekielna kurtyna, czadu i chemikali.
- Co wy robicie! Przeklęci ludzie! -krzyknęłam i spadłam na kolana. Poczułam jak ziemia wypala mi dziwne plamy na nogach i rękach. Nagle coś szarpnęło mnie za ramię. Stał tam Len.
- Nie krzycz i nie oddychaj teraz- powiedział stanowczo i zakrył nos. Zrobiłam to co mi kazał. Powoli ruszyliśmy przez upiorny las aż drzewa zaczęły się robić normalne. Zrozumiałam co robili ci ludzie. Chcą się nas pozbyć używając radioaktywnych płynów. Nagle się zatrzymałam i zaczęłam kaszleć, a z moich ust wylatywała krew. Za dużo się nawdychałam tego sswiństwa, przez to teraz nie mogłam iść. Bolał mnie brzuch i okolice klatki piersiowej, a krwawienie z przełyku nie ustawało. Padłam na kolana, kaszląc w rękę.
<Len uratuj mnie xd>


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz