Amaya ziewnęła.
- Chcesz iść spać? - spytałem. Skinęła głową.
Pomogłem jej się ułożyć. Chwilę jeszcze rozmawialiśmy, jednak w końcu zasnęła. Wyglądała bardzo słodko. Uśmiechnąłem się patrząc na nią.
Już nieco później usłyszałem na zewnątrz jakiś trzask. Zmarszczyłem brwi i otworzyłem lekko drzwi by sprawdzić co się dzieje. Nie mogłem nic dostrzec. Czy ktoś nas dostrzegł? Wyszedłem i cicho zatrzasnąłem drzwi by nie niepokoić Amayi. Zszedłem z małej werandy i zacząłem się wyraźniej rozglądać. Nie mogłem nic dostrzec. Poszedłem głębiej. Znów to samo. W końcu zapuściłem się w las - i to był mój błąd. Ktoś ustawił pułapkę i gdy tylko dotknąłem nogą twardego sznura oplótł mnie i pociągnął za nią do góry; głowę miałem przy ziemi. Nie była to komfortowa czy wygodna pozycja. Jednocześnie nie mogłem go sobie zdjąć. Usłyszałem szybkie kroki. Zauważyłem między drzewami cień. Celował we mnie czymś. Zamknąłem oczy; nie byłem gotowy by odejść z tego świata.
Jednak zamiast bólu poczułem ukłucie. Po chwili zacząłem tracić kontakt z rzeczywistością. To była strzałka usypiająca!
Ostatnim o czym pomyślałem było to by Amaya była bezpieczna.
<Amaya? Chyba trochę akcji ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz