Przez cały ten czas zacinał deszcz, czułam przenikliwe zimno, a
perspektywa nocy spędzonej w lesie wydawała się wręcz przerażająca.
Spojrzałam na wilka. Już przymknął oczy, ale ja wiedziałam, że nie dam
rady zasnąć. Oparłam się o kamień obok niego, podciągnęłam kolana i
opatuliłam się szczelniej bluzą. W końcu zasnęłam, sama nie wiem kiedy,
kamiennym snem. Poczułam, jak ktoś delikatnie mną potrząsa.
- Nessie, czas wstawać. - siedział przy mnie Hisashi, już przeistoczony w
wilka. Byłam na wpół przytomna, więc nie przypominałam sobie ostatnich
zdarzeń. Rozejrzałam się wokół z narastającym zdziwieniem.
- Gdzie... gdzie ja jestem? - spytałam, odsuwając się od niego na względnie bezpieczną odległość.
- W lesie. - odpowiedział bardzo zwyczajnym tonem.
Natychmiast wróciła mi pamięć. Popadłam w lekką panikę.
- Co teraz robimy?! Zgubiliśmy się... Nie wiemy gdzie wataha... Może są
już gdzie indziej i... nie znajdziemy ich! - wybuchnęłam.
- Spokojnie, mała... Coś wymyślimy.
- Coś wymyślimy? - jego reakcja wprawiła mnie w jeszcze większą irytację
- A niby co? T-to Twoja wina! - zawołałam oskarżycielsko, wmawiając
sobie, że go nienawidzę i że jest dla mnie nikim.
Odsunęłam się jeszcze bardziej, po czym odwróciłam wzrok, żeby nadać swoim słowom większego znaczenia.
< Hisashi? Co teraz? :V >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz