- Tą dziewczynę, umieśćcie w kostnicy- powiedział gruby burmistrz.- Pewnie nie przyżyje nocy, a jej zwłoki poddamy sekcji. Dowiemy się co nieco o tych dziwakach.
Tłum robił ię coraz większy. Najgorsze było to, że niektórzy patrzyli się na nas z wielkim bóle i wpółczuciem. Do oczu napłynęły mi łzy i wtuliłam się w Lena. Widać, że próbował mnie pocieszyć,male specjalnie nie udawało mu się to. Nagle przed nami pojawił się starszy facet z bronią. Rzekł celując lufą w stronę burmistrza:
- Puść tych biedaków, bo co oni ci zrobili? Nie boję się powiedzieć, że moja matka też była odmieńcem! Ale jakże szanowana! Dlaczego nie mogą żyć obok nas?
- Posłuchaj starcze. Nie wiem co masz w tej pustej pale, ale uwierz tak będzie lepiej- zaśmiał się, złowieszczo gruby prezydent miasta.
- Kłamstwo! Wy szumowiny, puście ich w spokoju inaczej obiecuję że poślę wam kulę między oczy.
Tłum zaczął coś szeptać, dało się słyszeć wyrazy podobne do "ma rację", "oni są niewinni", "puścić wolno!" Ścinęłam mocniej kaptur Lena i popatrzyłam się na niego. Poczułam lekki ból, głowy i chyba, połączyłam się z jego umysłem.
- Jeżeli tak dalej pójdzie, dojdzie do powstania!- szepnął głos w jego głowie.
Nagle usłyszeliśmy wystrzał, a tłum umilkł. Starzec padł na ziemię, a burmistrz schował broń do tylnej kieszeni spodni.
- Tak więc, drogi ludu, radzę uważać... Idziemy!
Kilka ludzi upadło obok ciała człowieka i gorzko płakali. Szliśmy za grubym przywódcą, gdy nadszedł mnie pomysł. Zauważyłam że stalowa lufa świeci odbija promienie w tylnej kieszeni. Pokierowałam Lena wzrokiem. Plan był prosty. Złapać za pistolet i strzelić w łeb temu idiocie.
<Len, jedziesz z koksem xd Akcja!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz