- Len? - szepnęłam, zaciskając dłoń w pięść.
- Tak? Coś się stało? - spytał, nadal się uśmiechając.
Chciał mi poprawić humor, ale chętnie znowu bym się popłakałam.
- Ona jest taka... jak my - szepnęłam cicho.- Tylko, że nie zamienia się w ssaka. Bardzo mnie to martwi, bo jest gołębicą.
- To dlatego nam pomogła?
- Nie tylko. Ją też skrzywdzili. Zabili jej rodziców, bo nie chcieli pracować z półludźmi.
- Biedna dziewczyna... Zastanawiam się jak ona przeżyła, tak długo. Oczywiście mogła zamieniać się w ptaka ale nie mogła nim być przez cały czas.
Sachiko przyszła z pękniętą tacą. Na czterech talerzach błyszczały usmażone rybie łuski. Skosztowałam kawałka i uznałam, że dziewczynka gotuje o wiele lepiej niż ja. Jeden talerz położyła na ziemi, a Maruu rzucił się do jedzenia. Po zjedzeniu wyszłam odetchnąć świeżym powietrzem. Było dosyć mroźno, jak na tę porę roku. Wiatr uderzył przyjemnie w moje szare włosy. Jakoś zrobiło mi się przykro. Kiedyś, zanim zaczęto na mnie eksperymentować, moje oczy były soczysto zielone, jak wiosenna trawa,a włosy czarne niczym heban. Czasem żałowałam, że urodziłam się półczłowiekiem. Pewnie moja historia i całe życie potoczyło się by inaczej. Ale nie powinnam już o tym myśleć. Jedyną przyjemną rzeczą było spotkanie Lena, bo te "nasze" inne przygody, chętnie usunęłabym z pamięci. Dobra dość. Już o tym nie myślę.
<Len? ;p>
- Tak? Coś się stało? - spytał, nadal się uśmiechając.
Chciał mi poprawić humor, ale chętnie znowu bym się popłakałam.
- Ona jest taka... jak my - szepnęłam cicho.- Tylko, że nie zamienia się w ssaka. Bardzo mnie to martwi, bo jest gołębicą.
- To dlatego nam pomogła?
- Nie tylko. Ją też skrzywdzili. Zabili jej rodziców, bo nie chcieli pracować z półludźmi.
- Biedna dziewczyna... Zastanawiam się jak ona przeżyła, tak długo. Oczywiście mogła zamieniać się w ptaka ale nie mogła nim być przez cały czas.
Sachiko przyszła z pękniętą tacą. Na czterech talerzach błyszczały usmażone rybie łuski. Skosztowałam kawałka i uznałam, że dziewczynka gotuje o wiele lepiej niż ja. Jeden talerz położyła na ziemi, a Maruu rzucił się do jedzenia. Po zjedzeniu wyszłam odetchnąć świeżym powietrzem. Było dosyć mroźno, jak na tę porę roku. Wiatr uderzył przyjemnie w moje szare włosy. Jakoś zrobiło mi się przykro. Kiedyś, zanim zaczęto na mnie eksperymentować, moje oczy były soczysto zielone, jak wiosenna trawa,a włosy czarne niczym heban. Czasem żałowałam, że urodziłam się półczłowiekiem. Pewnie moja historia i całe życie potoczyło się by inaczej. Ale nie powinnam już o tym myśleć. Jedyną przyjemną rzeczą było spotkanie Lena, bo te "nasze" inne przygody, chętnie usunęłabym z pamięci. Dobra dość. Już o tym nie myślę.
<Len? ;p>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz