- Raczej nic mu nie będzie pomyślałem na głos.
Na mnie rzucił się kolejny gość. Lekko się cofnąłem, ale to wystarczyło by uniknąć kopniaka. Mężczyzna zachwiał się i runął w dół. Złapał się starej metalowej rynny, jednak mą uwagę przykuł trzeci mężczyzna. Z nim nie będzie tak łatwo. Dzierżył bowiem w ręce nóż.
- Uciekaj - powiedziałem spokojnie do dziewczyny.
- A ty? - spytała.
- Znajdę cię - odparłem. - Już, biegnij!
W tedy facet ruszył do ataku. Tak jak się spodziewałem najpierw zadał pchnięcie ostrzem. Szybko umknąłem na bok.
W tej formie nic nie zdziałam - pomyślałem.
Szybko stałem się człowiekiem. Gdy napastnik ponownie na mnie runął chwyciłem mocno jego rękę. On upuścił nóż. Szybko wykręciłem mu też drugą rękę. Gość jednak się opierał, a był bardzo silny. Nagle poczułem jak coś chwyta mnie za kostkę.
- Mam go! - krzyknął ten, który trzymał się rynny.
Cholera - pomyślałem. - Zaraz spadnę.
Ale po chwili uspokoiłem się, bo do głowy przyszła mi myśl. Zacząłem się powoli cofać. W końcu dach się skończył i wszyscy - ja i dwaj policjanci - runęliśmy w dół. W czasie krótkiego lotu zmieniłem formę. Jako, że wylądowałem na ciele jednego z nich nic mi się nie stało i szybko im umknąłem.
Teraz poszukamy kotki - stwierdziłem w myśli.
Nie szukałem długo. Jej trop zaprowadził mnie do wąskiej alejki. Zmieniłem się w człowieka i powiedziałem.
- Psst! Jesteś tu?
Na moje "wołanie" odpowiedziało tylko ciche miauknięcie, ale po chwili zobaczyłem kotkę, która zmieniła się w dziewczynę.
- Jestem Len - przedstawiłem się. - Len Kagamine.
<Amaya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz