Kiedyś ktoś powiedział, że inny nie znaczy gorszy, ale najwidoczniej w tym przypadku nie jest to prawda.
Założyłem na głowę czapkę, zarazem chowając swoje fioletowe włosy upięte w koka. Wyciągnąłem okulary przeciwsłoneczne, a na siebie narzuciłem płaszcz. Gdy byłem trochę dalej od miejskiego gwaru przemieniłem się w wilka.
- Ludzie. Co myśmy im zrobili? - popatrzyłem za siebie. - O proszę! O wilku mowa, ech...
Zacząłem gnać przed siebie. Jacyś ludzie mnie gonili. Słyszałem tylko głuche: "Będzie nasz!" lub "Forsa nasza!".
Biegłem na oślep, a głupi nie wpadłem na pomysł, że mogę stać się niewidzialny. Skręciłem w uliczkę na lewo, a na przeciw mnie wyszła niewielka wilczyca.
- Biegnij za mną! - krzyknęła do mnie. Po około pięciu minutach stanęliśmy. - Zgubiliśmy ich. Rei - przedstawiła się. - Odbiegasz od reszty?
Skinąłem głową i przemieniłem się z powrotem w człowieka. Dziewczyna zrobiła to samo.
- Jestem Gakupo.
<Rei?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz