Spojrzałem na nią zdziwiony.
- Ze mną było inaczej? - powtórzyłem, Amaya skinęła głową. - Nie wiem, Amayo. Jestem naprawdę dziwny.
Rozejrzałem się po chacie.
- Trzeba będzie to sprawdzić - stwierdziła Amaya, po czym ziewnęła. - Radzę tobie się przespać. Jesteś ranny.
Skinąłem.
- Jutro pójdę do miasta i kupię jedzenie i spodnie dla ciebie.
Amaya się uśmiechnęła.
<Amaya? Wybacz, że krótkie, ale weny bark :c>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz