Goniłam chłopaka na tyle ile byłam w stanie. Woda pluskała pod moimi nogami. Byłam cała mokra, a moje śnieżnobiałe futro opadało mi na oczy zasłaniając drogę. Po około 10 min. zaczęłam się męczyć. Szybko? No wiem, ale mam kiepską wytrzymałość. Gdy czułam, że zwalniam rzuciłam się w stronę wilka. Niestety Gakupo był szybszy i grzmotnęłam o drzewo. W głowie mi trochę sie zakręciło.
- H-Hej... - chłopak podbiegł do mnie - Nic Ci nie jest?
Nie odezwałam się ani słowem. Leżałam jak zabita.
- Rei...
W tym samym momencie rzuciłam się na niego, powalając wilka na plecy. Zmieniłam się w człowieka i próbowałam go unieruchomić. Po dłuższej chwili 'szarpaniny' zdałam sobie sprawę, że nie dam mu rady, a więc moja buzia, a dokładnie ślina szykowała się do ataku.
- Rei! - krzykną na mnie.
Gdy moja ślina miała na niego polecieć usłyszeliśmy strzały. Szybko zmieniona w wilka leżałam skulona na chłopaku. Moje ciało lekko drżało...
<Gakupo?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz